Nie wiem dlaczego, ale jakoś zamiast focić ładne zimowe krajobrazy, robię jakieś dziwne abstrakcje. Coś nie mogę dłużej patrzeć na te swoje zwyczajne widoczki, a fotki o niczym jakoś zawsze cieszyły moje oko. Tak też jest i w tym poście. Widać czas na razie na detale, na szersze spojrzenie przyjdzie czas później.
Pierwsze nawet łapie się pod określenie zimowe. Bardzo mi się podobają te jasne niebieskawe cienie skontrastowane z ciepłym światłem słońca.
A tu Warta sobie płynie.
O ile pierwsze dwie fotki to jeszcze jakoś się kupy trzymają, to przy następnych już zupełnie odjechałem od tematu zimowego.
Tu na przykład zderzenie linii wszelkiego rodzaju. No i trochę nieba dałem, żeby było czym oddychać.
A tu sam nie wiem, no blok po prostu.
A tu sprawca całego zamieszania złapany na gorącym uczynku.
Tyle dziwactw na dzisiaj, a kolejny post będzie zupełnie innej urody.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz