Pierwsze to moje ulubione z tej wyprawy, którą przypłaciłem lekkim przeziębieniem. Ale warto było.
A zanim dotarłem do lasu, natrafiłem na całkiem fotogeniczną ciężarówkę.
Tu jeszcze jeden detal.
A w lesie było całkiem pięknie i zimowo. Nawet prosto z aparatu fotka dosyć fajna.
Tego zdjęcia wyjaśnić nie umiem. Niby zwykłe drzewo, a jakieś takie fajne.
A tu jakieś zwierzątko zaznaczyło swoją obecność.
Naprawdę magicznie było.
A tu też nie wiem o co chodzi. Patyczek po prostu.
A jak wracałem, to już w mieście zobaczyłem te dwie brzozy oświetlone ciepłym światłem popołudniowego słońca.
A moje buty po wyprawie wyglądały tak. Morał - trzeba zainwestować w stuptuty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz