Tym razem mgła byłą taka jak miała być, czyli gęsta. Nie chciało mi się jechać do centrum z racji późnej godziny, więc sprawdziłem czy da się coś fajnego na moim osiedlu sfocić.
Obrazy jakoś się same układały. Dzięki ograniczonej widoczności rzeczywistość nabiera takiej fajnej głębi, sam nie wiem jak to nazwać. Mamy pierwszy plan, a reszta jakby gdzieś znikała...
A z powyższym zdjęciem to ciekawa sprawa. Jak je robiłem, zagadało mnie kilku chłopaków siedzących na ławce nieopodal, pytając co ja tam widzę. Pokazałem im tą fotkę i zgodnie doszli do wniosku, że muszę mieć zajebisty aparat.
A podobne do tego zdjęcie to już kiedyś zrobiłem, jest tu. Widać te same rzeczy mnie ciągle przyciągają.
A taka fotka: bez mgły to by było widać kupę detali w tle, jakieś latarnie, bloki, drzewa itp, a tak mamy tylko rząd samochodów.
A tu jeszcze tak w temacie drzew.
Jak spacerowałem to było pięknie, a jak patrzę na te fotki, to mam poczucie, że czegoś jednak na nich brakuje, ale nie wiem czego. Nie do końca chyba udało mi się przekazać nastrój tej nocy.
Wychodzi na to, że trzeba focić dalej, czekam więc na następną mgłę. Może wtedy się uda to coś uchwycić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz