Szwędanie się z aparatem często przynosi niezaplanowane rezultaty.
Wybrałem się zrobić kilka ponurych fotek rataj w gęstej mgle, a wróciłem z kilkoma kolorowymi ujęciami wykonanymi w zmiękczonym świetle mglistego dnia.
Minąłem po drodze kilka soczyście czerwonych hydrantów, jednak każdy miał za sobą nieciekawe tło. Spróbowałem umieścić niektóre z nich na tle trawy, ale rezultaty były kiepskie. Aż w końcu znalazłem - ten oto egzemplarz stał nieopodal koszy do recyklingu. Jeden z nich uzupełnił zielenią czerwień hydrantu i powstała moja ulubiona kompozycja z dzisiejszego spaceru.
A ta roślinka nie mogła wybrać sobie lepszego miejsca by wyrosnąć.
Nie od wczoraj mam etykietkę fotografa liści i kłódek. Listki są powyżej, czas na kłódkę. Fajna ta żółć.
A na koniec kompozycja, której nie rozumiem, ale jakoś nieodparcie przyciąga moje oko. Jest w niej jakiś taki graficzny niepokój, a co tam.
To tyle, jak dla mnie pięknie prezentują się te kolory. Miękkie światło mgły pozbawia przedmioty cieni, co sprawia, że łatwiej się skupić na kolorze. A przy tym duuużo frajdy:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz