niedziela, 21 listopada 2010

Kładka Robakowo

Dziś sesja zupełnie inna  od ostatniej. Cukrowania to było focenie czysto spontaniczne, czyli widzisz możliwość, wyciągasz aparat i focisz. Tym razem kilka dni się przymierzałem do sfotografowania kładki nad drogą szybkiego ruchu S11 w Robakowie.

Chciałem zrobić zdjęcia w po zachodzie słońca, w momencie, gdy światła uliczne i niebo mają podobną jasność, dodatkowo rejestrując światła przejeżdżających pojazdów. Miałem tylko jakieś 15-20 minut, po których niebo stało się czarne i nieciekawie wyglądało na zdjęciach. O tym, czemu jest tak mało czasu i jaki to ma wpływ na zdjęcia można przeczytać tutaj.

Właściwy moment na zrobienie zdjęcia jeśli chodzi o równoważenie się świateł i nieba jest nie do przecenienia - to fotka prosto z aparatu, w Picasie ściąłem tylko trochę dołu, żadnego poprawiania kontrastu czy kolorów. Bardzo mi się podoba to zdjęcie, właśnie takie chciałem zrobić. A te smugi świateł to autobus ruszający z przystanku.





To jedno z ostatnich zdjęcie z tego wieczoru. Niebo było już czarne, ale zbliżenie mostu wydawało mi się idealne na czysto graficzną czarno-białą kompozycję.
Natknąłem się na małą zasadzkę - mimo użycia statywu i samowyzwalacza, zdjęcie jest poruszone. Kładka jest wisząca i po prostu cały czas się rusza, stąd delikatne rozmycie przy długim czasie naświetlania, którego w tej rozdzielczości i tak jednak nie widać, więc dodałem do bloga.





A tu jeszcze jedno, bardzo graficzne i z miłymi kolorami. Kilka minut wcześniej niż pierwsze zdjęcie z posta, więc i niebo jaśniejsze. żadnego poprawiania kontrastu ani kolorów.





Ta sama kładka kilkanaście minut później lub wcześniej wyglądała by marnie, żaden hdr by jej nie uratował, bo nie było by po prostu co ratować.
Podsumowując - światło jest wszystkim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz