czwartek, 4 listopada 2010

Back to the primitive

Gdzieś pomiędzy zabawą w microstock'i a flirtem z fotografią mody całkowicie straciłem radość z fotografowania. Plecak ze sprzętem zaczął ważyć chyba z 15 kg, a dodając statyw wyglądałem jak choinka na święta. No i zamiast szukania okazji do dobrago zdjęcia szukałem tego, na czym można by zarobić. I jakoś wtedy  zarzuciłem to całkeim fajne hobby.

Ostatnio, oglądając wcześniejsze fotki, przypomniałem sobie jak to drzewiej bywało, gdy samo latanie z aparatem po mieście i fotografowanie nikomu niepotrzebnych liści i starej farby na przykład dawało masę frajdy i satysfakcji.
Postanowiłem więc cofnąć się do korzeni, by znowu odnaleźć tą zagubioną mistyczną radość kreacji fotograficznej.

W tym celu zakupiłem nową małpkę, znaczy się kompakta i postanowiłem przy jego pomocy wrócić do fotografii. Jak najmniej sprzętu, jak najwięcej frajdy. Jak najwięcej zastanawiania się nad zdjęciem, a nie technicznymi pierdołami.

Czy mi się uda? Zobaczymy. Po to też jest ten blog, aby zobaczyć co wyjdzie z tej dziwnej podróży do źródeł. Będę na nim zamieszczał najnowsze fotki zrobione tylko i wyłącznie aparatem kompaktowym, no chyba że może jeszcze telefonem.


Na dobry początek jedno z pierwszych zdjęć  zrobionych od razu po zakupie, a co tam. Bez rewelacji, ale klimat jest.  






Czekajcie na następne wpisy wierni nieistniejący czytelnicy:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz