Ostatnio, oglądając wcześniejsze fotki, przypomniałem sobie jak to drzewiej bywało, gdy samo latanie z aparatem po mieście i fotografowanie nikomu niepotrzebnych liści i starej farby na przykład dawało masę frajdy i satysfakcji.
Postanowiłem więc cofnąć się do korzeni, by znowu odnaleźć tą zagubioną mistyczną radość kreacji fotograficznej.
W tym celu zakupiłem nową małpkę, znaczy się kompakta i postanowiłem przy jego pomocy wrócić do fotografii. Jak najmniej sprzętu, jak najwięcej frajdy. Jak najwięcej zastanawiania się nad zdjęciem, a nie technicznymi pierdołami.
Czy mi się uda? Zobaczymy. Po to też jest ten blog, aby zobaczyć co wyjdzie z tej dziwnej podróży do źródeł. Będę na nim zamieszczał najnowsze fotki zrobione tylko i wyłącznie aparatem kompaktowym, no chyba że może jeszcze telefonem.
Na dobry początek jedno z pierwszych zdjęć zrobionych od razu po zakupie, a co tam. Bez rewelacji, ale klimat jest.
Czekajcie na następne wpisy wierni nieistniejący czytelnicy:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz