środa, 10 listopada 2010

Nocne wędrówki

Dziś mglisty wieczór, więc postanowiłem zobaczyć co się uda sfotografować. Nie była to niestety mgła na jaką czekam, znaczy się taka, którą można jeść łyżką, z widocznością sięgającą najdalej na 10m - to dopiero jest mgła!

Na pierwszy ogień poszła katedra. Ujęcia klasyczne do bólu, klasyczne także lampy przejeżdżającego auta. Ale podoba mi się to zdjęcie właśnie przez swoją klasyczność.






Daleko nie szukałem, odwróciłem się i zmierzyłem się z ponoć najbardziej obfotografowywanym mostem w Poznaniu.
Pierwsze próby wyszły jakieś takie nijakie, ale na szczęście kompozycję uratował przechodzień, zatroskany na tyle, że nawet zapytał czy może przejść. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nawet go umieszczę na zdjęciu.  I proszę, troszkę mniej klasycznie, ale chyba też ładnie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz