wtorek, 30 listopada 2010

Odbicie - Rogalin

Dzisiejszy post miał wyglądać zupełnie inaczej. Wybrałem się do Rogalina, aby pofocić tamtejszy park w świeżym śniegu.

Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie ten spacer - miało być dużo zdjęć, które mówią - zima! Ale niestety wszystkie fotki, które zrobiłem były jakieś nijakie, więc wylądowały bez sentymentu w koszu. 

Jedyne co się ostało to ta fotka (a właściwie cztery złączone w jedną, bo to hdr).





I znowu - rewelacji nie ma, ale mi się przyjemnie po prostu patrzy na to zdjęcie. Może komuś też się spodoba, a co tam.

niedziela, 28 listopada 2010

Kościół w Śnieciskach

Ostatnio było przemysłowo, a dziś będzie drawnianie i zabytkowo. No i dla odmiany nocne fotki zamiast okołozachodowych.

Przejeżdżałem przez Śnieciska, i zauważyłem taki oto malowniczy kościół.



A wychodząc okazało się, że prawie przeoczyłbym świetną okazję na zdjęcie, a wystarczyło się obejrzeć.



Im mniej tym lepiej, jak mówi jedna z zasad pokazywania swoich fotek, zatem na dzisiaj koniec.

sobota, 27 listopada 2010

Oczyszczalnia ścieków

Coś ostatnio zafascynowały mnie możliwości, jakie daje focenie tuż po zachodzie słońca. Toteż dziś kolejny post w podobnym klimacie.




Wziąłem się za oczyszczalnie ścieków na Winogradach. Calkiem fotogeniczna budowla, niestety dość szeroko ogrodzona płotem, co trochę utrudnia fotografowanie.




Budynki oświetlone są fioletowo-niebieskim światłem, co w połączeniu z blaskiem latarni daje ciekawy efekt.




Powyższe to znowu panorama, z dwóch zdjęć, nie szło inaczej. Dużo elementów, ale jakoś przyjemnie mi się na to zdjęcie patrzy.

Dziś po raz kolejny było przemysłowo, ale żeby nie wpaść w rutynę jutro trochę inny klimat będzie.

czwartek, 25 listopada 2010

Mosty

Dziś mosty oraz znowu Katedra, tym razem jako mistrz drugiego planu.

Chciałem zrobić zdjęcie mostu św.Rocha z Katedrą i ładnym niebem w tle, niestety, wszelkie chmury się rozpełzły na drugą stronę, toteż nic ciekawego się na nieboskłonie nie działo, a i kolory były nie za ciekawe. Jednak zmarzłem na już na tyle, że szkoda było wracać z pustymi rękami, więc fotki i tak zrobiłem, a po sklejeniu trzech w panoramę i pozbawieniu koloru wyszła całkiem przyzwoita kompozycja.






A będąc już na moście Królowej Jadwigi postanowiłem wykorzystać ciekawe kolory na drugiej stronie nieba i cyknąłem taką oto fotkę.




Na dziś tyle, pozdrawiam  wszystkich czytelników.

poniedziałek, 22 listopada 2010

Wagon

Dziś dwie fotki z wędrówki po nieużywanych torowiskach koło dworca głównego.

Jakoś nie mogłem się zdecydować, które ujęcia zostawić. Udało mi się zredukować liczbę zdjęć do dwóch. Chciałem wyrzucić jedno z nich, bo są podobne, ale w każdym mi się coś podoba.




Pora ta sama co ostatnio, czyli tuż po zachodzie słońca. Ale nie obyło się bez drobnej manipulacji balansem bieli na komputerze, bo jakoś taki za zielony wychodził ten wagon w świetle latarni. A dzięki dopasowaniu balansu pod latarnię niebo nabrało ładnej fioletowej barwy.





Fakt, że kolory różnią się na obu zdjęciach, ale jak dla mnie nie chodzi o wierność rzeczywistości, ale żeby na fotce dobrze wyglądały.  A tak mi się po prostu bardziej podobają.

niedziela, 21 listopada 2010

Kładka Robakowo

Dziś sesja zupełnie inna  od ostatniej. Cukrowania to było focenie czysto spontaniczne, czyli widzisz możliwość, wyciągasz aparat i focisz. Tym razem kilka dni się przymierzałem do sfotografowania kładki nad drogą szybkiego ruchu S11 w Robakowie.

Chciałem zrobić zdjęcia w po zachodzie słońca, w momencie, gdy światła uliczne i niebo mają podobną jasność, dodatkowo rejestrując światła przejeżdżających pojazdów. Miałem tylko jakieś 15-20 minut, po których niebo stało się czarne i nieciekawie wyglądało na zdjęciach. O tym, czemu jest tak mało czasu i jaki to ma wpływ na zdjęcia można przeczytać tutaj.

Właściwy moment na zrobienie zdjęcia jeśli chodzi o równoważenie się świateł i nieba jest nie do przecenienia - to fotka prosto z aparatu, w Picasie ściąłem tylko trochę dołu, żadnego poprawiania kontrastu czy kolorów. Bardzo mi się podoba to zdjęcie, właśnie takie chciałem zrobić. A te smugi świateł to autobus ruszający z przystanku.





To jedno z ostatnich zdjęcie z tego wieczoru. Niebo było już czarne, ale zbliżenie mostu wydawało mi się idealne na czysto graficzną czarno-białą kompozycję.
Natknąłem się na małą zasadzkę - mimo użycia statywu i samowyzwalacza, zdjęcie jest poruszone. Kładka jest wisząca i po prostu cały czas się rusza, stąd delikatne rozmycie przy długim czasie naświetlania, którego w tej rozdzielczości i tak jednak nie widać, więc dodałem do bloga.





A tu jeszcze jedno, bardzo graficzne i z miłymi kolorami. Kilka minut wcześniej niż pierwsze zdjęcie z posta, więc i niebo jaśniejsze. żadnego poprawiania kontrastu ani kolorów.





Ta sama kładka kilkanaście minut później lub wcześniej wyglądała by marnie, żaden hdr by jej nie uratował, bo nie było by po prostu co ratować.
Podsumowując - światło jest wszystkim.

piątek, 19 listopada 2010

Cukrowania, czyli przemysłowo

Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka "g" jak gorilla. A to dlatego, że tak nazywa się statyw, za pomocą którego zrobiłem poniższe fotki.

źródło:
otchłań internetu
Wygląda to tak, a przeczytać o tym można tu. Jest bardzo poręczny i nie zajmuje dużo miejsca. Da się na nim nawet lustrzankę utrzymać, ale jest z tym trochę trudno (wiem, bo próbowałem), ale na kompakta jak znalazł.  

Często wyzwaniem jest znaleźć coś, na czym można go postawić lub coś, do czego można go przyczepić. Inaczej zostaje tylko opcja na ziemi, co ogranicza wybór perspektywy, a w przypadku lustrzanki bez podglądu live view problemem staje się patrzenie przez wizjer.

W porównaniu ze klasycznymi statywami podobnej wielkości daje naprawdę duże możliwości, można go w dziwnych miejscach rozstawiać lub przyczepić, a poziomowanie nie stanowi problemu.

No ale do rzeczy. Wracając z pracy, gdy zobaczyłem cukrownię w Środzie Wielkopolskiej przez okno samochodu, od razu wiedziałem, że muszę ją sfotografować. Uzbrojony w mojego kompakta i opisany wyżej statyw, zacząłem. I się działo.

To w sumie jedna z ostatnich fotek, jakie zrobiłem tamtego wieczoru. Dość długo szukałem miejsca, które pozwoliłoby pokazać jak najwięcej odbicia bez wchodzących w kadr słupów i innych bzdetów. Miałem pomysł, żeby podejść bliżej wody, ale jako, że są to bagna Średzkie, wolałem nie ryzykować. Wyszło jak wyszło, ale daje szeroki pogląd na sytuację. Statyw rozstawiony na dachu zaparkowanego auta, nie mojego.




Kolejne to moje ulubione. Dym ze względu na długi czas naświetlanie miękko się zarejestrował, a czarno-biała wersja wygląda jak robiona w dzień. Statyw na dużym kontenerze na śmieci zaraz przy ogrodzeniu cukrowni.

Próbowałem usunąć ten komin po lewej w Gimp'ie,  ale bez niego zdjęcie jakoś tak mdło wyglądało.





A na poniższym jest trochę bałagan, ale jakoś miło mi się na nie patrzy, chyba przez ładną kolorystykę. Aparat stał bezpośrednio na dachu mojego samochodu, w którym odbija się cukrownia. Zrezygnowałem ze statywu, ponieważ z nim do kadru załapywał się  plac, na którym stały jakieś auta. Dzięki postawieniu aparatu na dachu i wypoziomowaniu starym indiańskim sposobem, czyli podkładając pod niego sznurek, który normalnie służy do zakładania na nadgarstek, uzyskałem perspektywę pozwalającą ująć tylko cukrownię i odbicie, bez rozpraszającego ciemnego placu.




Fotki całkiem całkiem według mnie, ale nie to jest istotne, gdyż dawno nie miałem tyle czystej radochy z focenia co wtedy. I o to chodzi!

środa, 17 listopada 2010

Aparat się nie liczy, czyli o pułapce sprzętowej

Jak już mam bloga to postanowiłem podzielić się paroma przemyśleniami na temat fotografii.

Uprawiając to hobby, łatwo wpaść w pułapkę sprzętową. Objawia się  to tym, że zaczynają pojawiać się myśli typu: "Będę robił lepsze zdjęcia, jak będę miał.....". Tu należy wstawić nigdy niekończącą się listę aparatów, obiektywów, filtrów, programów do obróbki zdjęć i tony innych akcesoriów. Dobrze o tym wiem, bo sam w tą pułapkę dość głęboko wpadłem, i do końca jeszcze nie wyszedłem, ale staram się, czego najlepszym przykładem są fotki z tego bloga.

Całą sytuację nakręcają także różnego rodzaju serwisy internetowe i media papierowe. W różnego rodzaju testach i  recenzjach sprzętu często myli się jakość obrazu fotograficznego z jakością fotografii. Pierwsza zależy od sprzętu, druga od umiejętności fotografa, a obie są ze sobą dość luźno powiązane.

Jakość obrazu odnosi się do jego rozdzielczości, ostrości, przejść tonalnych, wierności w oddaniu kolorystyki oraz braku wad obrazu związanych z ograniczeniami obiektywów (aberracja chromatycznawinietowaniekomadystorsjaastygmatyzm, odblaski). Są to parametry czysto techniczne, dlatego określają techniczną jakość obrazu, nie mając wiele wspólnego z jakością zdjęcia. Po informacje od technicznych maniaków na temat sprzętu odsyłam tutaj.

Jakość zdjęcia odnosi się w skrócie do tego, czy zdjęcie porusza widza czy nie. Wiąże się to z wyborem tematu, kompozycją, równowagą, kontrastem, światłem, kolorystyką (lub monochromatycznością) i tym, jak te wszystkie elementy współgrają razem tworząc fotografię, które jest w stanie chociaż na chwilę zaciekawić odbiorcę. Nieodzownie związana jest z tak mglistymi pojęciami jak twórczość, kreatywność a czasem nawet sztuka.

Niedawno szukając jednej informacji, natknąłem się na forum Flickr'a na taki oto post. Forumowicz pyta, czy kupując lepszą lustrzankę będzie robił lepsze zdjęcia. Pomijam już, że wyższe model lustrzanek o tym samym formacie nie dają lepszej jakości obrazu, po prostu mają kilka zaawansowanych funkcji (podgląd głębi ostrości, szybszy czas synchronizacji z błyskiem, szybsze zdjęcia seryjne, zaawansowane pomiary światłą, szybszy AF itd.) i solidniejszą budowę, za które trzeba sporo zapłacić. Dla mnie ten post jest typowym przykładem mylenia jakości obrazu z jakością zdjęcia i próbą kompensacji braku umiejętności nowym sprzętem.

No bo czy nijakie zdjęcie zrobione Nikonem D3S z jakimś wypasionym szkłem, obrobione w RAW'ie, cudne pod względem jakości technicznej, przestanie być nijakie? GIGO w praktyce fotograficznej jak się patrzy.

A weźmy na przykład takie fotki. Wiem, że to nie jakieś mega wypasy, ale postanowiłem się posiłkować swoją twórczością.

Tę zrobiłem Olympusem 720UZ lata temu. Lustrzanką można by rozmyć bardziej tło, pewnie, ale podoba mi się ten kontrast między gładkością twarzy a chropowatością tła.



A tą fotkę strasznie lubię. Nie dlatego, że jest dobra, ale dlatego, że jakiś fajny klimat ma jak z filmu. A aparat? Zorki 4 albo 5, już nie pamiętam, skan z negatywu, jakiego też już nie pamiętam, pewnie jakiś Agfy bo były najtańsze. Tu można zobaczyć, co to za sprzęt jest.



A to moje ulubione, jakie zrobiłem kompaktem. Aparacik Canon A520. Wykonane techniką HDR.


Na koniec taka oto fotka. Aparat Pentacon Six. Skan ze slajdu Fuji Provia 100.


Po co umieszczam te fotki? No głównie dlatego, bo lubię je pokazywać, w końcu po to się fotografuje. Ale też, żeby obalić mit lepszego sprzętu i pokazać, że każdym aparatem można zrobić ciekawą fotkę. Wieloma aparatami już fotografowałem, i jakoś nie zauważyłem, żebym którymś robił lepsze czy gorsze zdjęcia. Niektórymi jest wygodniej, owszem, ale na efekt końcowy nie ma to wpływu.

Proces twórczy często jest bolesny i frustrujący, czasem radosny i satysfakcjonujący, niezależnie od tego co się tworzy. Wymaga wytrwałości i pokory w uczeniu się cały czas, a nie oczekiwania efektów od razu. Nie da się kupić kreatywności, trzeba ją powoli i konsekwentnie rozwijać.

Nikt nie podniesie swoich umiejętności gry na gitarze kupując Gibsona'a Les Paul. Więc skąd pomysł, że lepszy aparat będzie robił lepsze zdjęcia?

To ludzie robią zdjęcia, nie aparaty.

wtorek, 16 listopada 2010

Rozmyte - podejście drugie

W dzisiejszym odcinku realizacja pomysłu nieco szalonego. Poznacie odpowiedź na pytanie, jakie fotki można zrobić wieczorem, nie zabierając ze sobą statywu.  Gotowi?

Odpowiedź brzmi - rozmazane.


Efekt nie jest powalający, ale na tyle ciekawy, że postanowiłem dodać do bloga. A tu Stary Marych jakiś taki niewyraźny.


Kolor jak zwykle się sprawdza. Taki sobie neon. Wyraźny wiałby nudą, a tak jest trochę intrygująco.


A następne bez opisu. Samemu się trzeba domyślić.


A to moje ulubione z dzisiaj, bo ma ładny kolor. A co to? Detal spódnicy na manekinie na wystawie sklepowej.



A na koniec doktor w jednej czwartej okazałości jako on sam. Jakby ktoś zapomniał jak wyglądam, to właśnie tak, choć zwykle manifestuję się jednak w kolorowej postaci.

robione z ręki idąc. a co

poniedziałek, 15 listopada 2010

Linki

Dziś zamiast fotek garść linków do różnych galerii moich fotek, których już trochę narobiłem. Tak jakby kogoś interesowało.


Tu link do mojej głównej galerii, gdzie jest duża część moich fotek:


http://picasaweb.google.com/drKaczmar


A tu coś, co można by nazwać oficjalną stroną, hehe:


http://kaczmarek-fotografia.prv.pl/


Garść szumnie się nazywającej fotografii mody na maxmodels:


http://www.maxmodels.pl/drkaczmar,0.html


A na koniec galerie na microstock'ach:


Istockphoto


Shutterstock


Fotolia


Dreamstime




Tyle. Pozdrawiam.





niedziela, 14 listopada 2010

Smakowitości

Mimo, że ciężko jest focić jedzenie, gdy otrzymałem zamówiony w jednej z okołorynkowych kafejek sernik, nie mogłem się powstrzymać przed próbą sfotografowania go.


Światło w kafei było odpowiednie, ale było dość ciemno. Błyskanie fleszem zrujnowałoby totalnie fotkę, spłaszczając obraz i dając nieprzyjemne dla oka ostre cienie. Ustawiłem więc aparat na jakimś pudełku, które było akurat pod ręką. Aby uniknąć poruszenia aparatem, migawkę wyzwoliłem za pomocą samowyzwalacza. Czas ekspozycji jedna sekunda, potem  lekkie ujednolicenie tła w gimpie, winietka i proszę: smakowity sernik jak się patrzy.

Rozmyte


Dzisiejszy odcinek sponsorują literki "r" jak rozmycie i "n" jak nie próbujcie tego sami.

Podczas prowadzenia samochodu nie wolno rozmawiać przez telefon, ale o robieniu zdjęć nic nie słyszałem. Postanowiłem tę lukę prawną wykorzystać.

Długi czas naświetlania, aparat na desce rozdzielczej, oraz metoda prób i błędów, bo trudno przewidzieć jaki będzie efekt przy  długim czasie naświetlania - od 2 do 8s.



Jak dla mnie wyszła bardzo mocna graficzna kompozycja, która aż kipi ruchem. Czerwony samochód od razu przyciąga oko, a skośne linie powstałe z pasów na jezdni i rozmazanych latarń prowadzą wzrok przez obraz. Może nie diablo dobra, ale całkiem dobra fotka.


piątek, 12 listopada 2010

Kinga

Dziś kolejna porcja portretów.

Zazwyczaj do sesji portretowych korzystam z lustrzanki cyfrowej, ale za każdym razem chociaż kilka ujęć wykonuję kompaktem. A tak, z ciekawości jak wyjdą:)

Najpierw sprawdzony patent, czyli oświetlenie z ringlight'a. I po raz kolejny udanie.



A kolejna fotka zrobiona jest z pomocą niewielkiej lampy studyjnej, wyzwalanej za pomocą fotoceli.

Jako że kompakt, którego posiadam, nie posiada trybu manualnego,  dość trudno było ustawić właściwą ekspozycję. Rezultaty były dość nieprzewidywalne, ale parę razy się udało. I proszę, kolejny niczego sobie portrecik.


środa, 10 listopada 2010

Nocne wędrówki

Dziś mglisty wieczór, więc postanowiłem zobaczyć co się uda sfotografować. Nie była to niestety mgła na jaką czekam, znaczy się taka, którą można jeść łyżką, z widocznością sięgającą najdalej na 10m - to dopiero jest mgła!

Na pierwszy ogień poszła katedra. Ujęcia klasyczne do bólu, klasyczne także lampy przejeżdżającego auta. Ale podoba mi się to zdjęcie właśnie przez swoją klasyczność.






Daleko nie szukałem, odwróciłem się i zmierzyłem się z ponoć najbardziej obfotografowywanym mostem w Poznaniu.
Pierwsze próby wyszły jakieś takie nijakie, ale na szczęście kompozycję uratował przechodzień, zatroskany na tyle, że nawet zapytał czy może przejść. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nawet go umieszczę na zdjęciu.  I proszę, troszkę mniej klasycznie, ale chyba też ładnie.



Kolorowo

Szwędanie się z aparatem często przynosi niezaplanowane rezultaty.

Wybrałem się zrobić kilka ponurych fotek rataj w gęstej mgle, a wróciłem z kilkoma kolorowymi ujęciami wykonanymi w zmiękczonym świetle  mglistego dnia.

Minąłem po drodze kilka soczyście czerwonych hydrantów, jednak każdy miał za sobą nieciekawe tło. Spróbowałem umieścić niektóre z nich na tle trawy, ale rezultaty były kiepskie. Aż w końcu znalazłem - ten oto egzemplarz stał nieopodal koszy do recyklingu. Jeden z nich uzupełnił zielenią czerwień hydrantu i powstała moja ulubiona kompozycja z dzisiejszego spaceru.



A ta roślinka nie mogła wybrać sobie lepszego miejsca by wyrosnąć.


Nie od wczoraj mam etykietkę fotografa liści i kłódek. Listki są powyżej, czas na kłódkę. Fajna ta żółć.


A na koniec kompozycja, której nie rozumiem, ale jakoś nieodparcie przyciąga moje oko. Jest w niej jakiś taki graficzny niepokój, a co tam.


To tyle, jak dla mnie pięknie prezentują się te kolory. Miękkie światło mgły pozbawia przedmioty cieni, co sprawia, że łatwiej się skupić na kolorze. A przy tym duuużo frajdy:)

Pierwsze nocne

Dziś podczas nocnego spaceru po osiedlu  postanowiłem sprawdzić, jak rzeczony aparat sprawuje się w takich warunkach.





No sprawuje się tak jak widać, co się będę rozpisywał. Zdjęcia wykonane z małego  statywu w programie tematycznym aparatu nocny krajobraz. Ładnie się nazywa.

Rosa wieczorna osiadła na ławce i stworzyła ładną fakturę. Taki sobie miły dla oka szczegół.






A tu największe kuriozum - przyczepa kempingowa w środku miasta. I jak tu nie focić?






Robi się coraz ciekawiej. Dobranoc.

poniedziałek, 8 listopada 2010

Ringhlight czyli światło jest wszystkim

Faktem powszechnie znanym jest, że samo słowo fotografia w tłumaczeniu z greckiego oznacza rysowanie światłem (wiki). Wychodzi więc na to, że głównym narzędziem fotografa jest światło, a nie aparat. Gdyby było inaczej, to ludzie robiący zdjęcia nazywaliby się camerografami.

Brzmi to głupio, aczkolwiek patrząc na sposób uprawiania fotografii przez wiele osób, to sprowadza się ona do posiadania jak największej ilości jak najlepszego sprzętu.

Ale jak też twierdzi jeden z moich ulubionych fotografów jeśli idzie o podejście do fotografii, Ken Rockwell, aparat nie ma znaczenia (artykuł Your camera doesn't matter). Polecam zapoznanie się z nim każdemu, kto myśli choć trochę o tym, jak robić lepsze zdjęcia.

Postanowiłem użyć mojego kompakta do zrobienia kilku  portretów. Tym razem zrezygnowałem z lampy na aparacie, korzystając ze specyficznego źródła światła, zwanego ringhlight'em. Wygląda to ustrojstwo tak:




Jest to ringhlight wykonany samemu, według przepisu stąd. Używa się tego typu oświetlenia głównie w fotografii mody, ze względu na charakter światła jaki można dzięki niemu uzyskać - wyraźnie miękki, bez cieni, dający ładny modelunek twarzy.


Oto zdjęcia z dzisiejszej sesji, wykonane zestwem kompakt plus ringhlight.






Charakterystyczny jest odbicie światła w oku, tworzące świecący okrąg. Jedni uznają to za zaletę, inni za wadę. Kwestia gustu, mi się osobiście podoba.





Jak dla mnie efekt jest więcej niż zadowalający. Piękny modelunek twarzy i równomierne oświetlenie dające miły dla oka efekt miękkości. To jest piękne this is beautiful:)

Światło jest wszystkim, aparat niczym. Jeśli je widzieć i używać odpowiednio, zdjęcia będą dobre niezależnie od tego, czy są robione kompaktem czy lustrzanką. CBDU :)

niedziela, 7 listopada 2010

Kompaktowe zabawy

Kompakt daje niesamowite możliwości. Łatwo go mieć przy sobie zawsze, a czasem zrobić z niego użytek. I wtedy zabawa się zaczyna, i niekiedy wychodzą śmieszne rezultaty.

zrobione z ręki, 
podczas jazdy samochodem


Dość przyzwoity jest efekt, jaki można osiągnąć tym malutkim fleszem na aparacie przy portretach. Jak dla mnie git.



Jak dotąd podoba mi się co można z tego kompakta wycisnąć, a to dopiero początek.

For those about to photo - I salute you!

Graficznie

Jakoś zawsze lubiłem graficzne kompozycje zwykłych tematów.
Siedząc ostatnio wieczorem w domu mój zwrok przyciągnęła suszarka do naczyń. Postanowiłem dać jej szansę i uwiecznić ją dla potomnych w pełnym majestacie światła zastanego.






Lubię takie zdjęcia o niczym.

I jeszcze jedno w podobnym klimacie - coś o tym, co można znaleźć na klatce schodowej.





czwartek, 4 listopada 2010

Rzecz o sprzęcie


Jako że mają być tylko fotki z kompakta, postanowiłem zdradzić jakiego. Oto on, Panasonic Lumix DMC-FS30. Mała rzecz a cieszy.


Zgodnie z zasadą dużo fotografii mało sprzętu, kończę ten post. Kto zainteresowany specyfikacją znajdzie potrzebne informacje tutaj.

Kompaktowe zdjęcia Magdy cz.1

Wpis kolejny, oby się udało takie tempo utrzymać.




Ponoć kompakty nie nadają się do focenia dzieci, ale co tam, jak focić to focić a nie się usprawiedliwiać wymówkami.

Modelka niechętna do współpracy, a do tego cały czas się rusza, w czym opóźnienie migawki nie pomaga, ale udało  się jakoś ją złapać.



Tyle, do przeczytania nieistniejący czytelnicy:)