środa, 23 lutego 2011

Autoportrety kolejne

Dziś z braku laku znów będę ja, a co tam.






Takie sobie zabawy z lampami.






A tu zabawy z kolorem, efekt dziwny, ale jak zwykle powiem - a co tam.



Znowu bloki

Dziś znowu bloki, a co tam.






Się okazało, że obiektyw szerokokątny, którego używam, do podczerwieni nie jest najlepszy i robi pięknego hot spota. Widać poniżej.






Tu też hot spot w całej okazałości. Ale co tam, zostawiam bo się podoba mimo to.






A w czarno-białym nie widać, hehe.



czwartek, 17 lutego 2011

Gosia po raz drugi

Gosia już raz gościła na blogu, tutaj.

Tym razem wizaż zapewniła Klaudia.






Co tu dużo pisać, jaka Gosia jest każdy widzi.






Było trochę zabaw światłem, ale niech efekty mówią za siebie.






Napiszę tylko, że 70cm beauty dish to zajebista sprawa.






I na koniec taki sobie malowniczy portrecik.






Coś mi mówi, że Gosia jeszcze nie raz pojawi się na blogu.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Anna - akty

Dziś dla odmiany post jakiego jeszcze nie było.






Kobiece ciało piękne jest. No i stanowi świetny obiekt do fotografowania.






Czyż nie?





No i jeszcze na koniec czysto abstrakcyjnie.






Od dziś mój blog zawiera treści tyko dla dorosłych (naprawdę nie rozumiem, co jest takiego złego w nagości...), więc przy wejściu na bloga będzie się pojawiało ostrzeżenie o możliwych zberezeństwach, które można tu zobaczyć. Niestety, taka polityka wujka gugle, zarządcy usługi blogspot.

sobota, 12 lutego 2011

Dlaczego uwielbiam podczerwień

Bo jest zajebista, ot co.






Tak tak, dobrze przeczytaliście, zajebista.






Wychodzisz z domu, patrzysz garaże, niby fajnie, ale jednak jakoś nie to, robisz fotkę w podczerwieni, i proszę, zajebiście.





Nie wiem czy już wspominałem, ale podczerwień jest zajebista. Bardzo, żeby być dokładnym.






I po prostu jakby stworzona do fotografowania blokowisk.







Dla technicznych zboków: filtr 665 nm, czyli bliska podczerwień plus odrobina pasma widzialnego, stąd te fajoskie kolory.




piątek, 11 lutego 2011

Leszek

Dziś dla odmiany trochę portretów.







A tu trochę pokombinowałem ze światłem, nawet ciekawy efekt wyszedł. A jak to jest zrobione? Dwa świtała z prawej, jedno z przodu, drugie z tyłu, no i blenda za uchem po lewej.






A tu proste światło - ringlight.






Tu też prosto, bo zestaw światło sztuk jedna plus blenda, też sztuk jedna.






Następnym razem dla odmiany nie będzie portretów.

środa, 9 lutego 2011

Stara brama

Dziś tylko jedna fotka, bo znowu się zachmurzyło i tyle było z podczerwieni.








Brama jest nieostra, ponieważ tak mocno wiało i się ruszała, ale co tam, i tak mi się podoba.

Tyle na dziś, bez odbioru.

piątek, 4 lutego 2011

Ustronie Morskie cz.3 czyli kolory, detale i stare okno

W ostatnim nadmorskim poście nie będzie piasku. Dziś  będzie kolorowo i młodzieżowo.

Fotki z dzisiejszego postu to bez wątpliwości moje ulubione z wyjazdu.





A tu takie sobie dziwne spotkanie kolorów i kształtów.





Przystań rybacka to bardzo fotogeniczne miejsce, zwłaszcza w przybliżeniu.






Kolory same się pchały do aparatu.






Choć gdzieniegdzie było też monochromatycznie. Zdjęcie sponsorowane przez literkę "l" jak linie.






Kuter rybacki okazał się być ciekawym miejscem spotkań kolorów. Tu ewidentnie ktoś go gdzieś przytarł.






A tu malarz pokpił sprawę.







No i na koniec kolejny niezrozumiały detal.






Tyleż fotek z owocnego wyjazdu.Dalej sam nie wiem co będzie, aczkolwiek następne wyjazdowe fotki będą zupełnie innej urody.

czwartek, 3 lutego 2011

Ustronie Morskie cz.2 czyli tym razem więcej kolorów i mniej piasku

Żeby nie było, że morze w styczniu to tylko słona woda, zmrożony piasek, smutek melancholia i tony szarości, dziś będzie trochę więcej koloru.

Dzisiejsze fotki to zdecydowanie moje ulubione z wyjazdu.





I nawet piasku jakby mniej. A winietka wyszła sama z siebie, ponakładałem filtrów na obiektyw coby móc na dłuższym czasie fotografować, taką miałem fantazję, no i te filtry tak ładnie przyciemniły rogi zdjęcia. Co mnie cieszy, bo nie musiałem tego w Gimpie uskuteczniać. No i nawet piasku na nim nie ma.


A następne to klasyczne wakacyjne, a co tam. No i piasek w minimalnych ilościach.






Ale dla równowagi taki oto księżycowy krajobraz.






Tu też księżycowy krajobraz, tyle że z góry i w kolorze. A ten róż po lewej to kreatywny udział matrycy w aparacie, która na kilkuminutowych czasach w tym rogu się zaróżawia, pewnie zawstydzona długą ekspozycją na świat zewnętrzny.






A na koniec znowu klasyczne pamiątkowe zdjęcie z wakacji, ja niedźwiedź i takie tam dziwne piosenki.





Ten skrzat po lewej to ja. Ciekawostką w tym wakacyjnym ujęciu, oprócz tego, że ekspozycja wyniosła osiem minut, to że latarnie na molo nie były włączone. Wświetliwszy się kilkoma błyskami w zdjęcie ( na buty już nie starczyło...) wziąłem latarkę i pomalowałem latarnie, coby tak martwo nie wyglądały.

Jutro jeszcze jeden post z nad Bałtyku - i już w ogóle bez piasku!

środa, 2 lutego 2011

Ustronie Morskie cz.1 czyli czarno-biały piasek

Pojechać nad morze w styczniu to pomysł w sam raz  dla Niemieckich emerytów albo fotografów singli z mizantropicznymi zapędami. Nic tylko szum morza i piasek, dużo zmrożonego piasku. Ale fotografować jest co, więc najbliższe trzy posty będą z czysto wakacyjnymi fotkami, takie tam ja i koleżanka niedźwiedź zakopane....


Fotki z dzisiejszego posta to zdecydowanie moje ulubione z wyjazdu.






Jak też mówiłem na wstępie, morze i dużo zmrożonego piasku, no w końcu jest zima, nie?







No i morze zimą strasznie szybko się rusza.







Jedyna urozmaicenie piasku to taki sobie kuter rybacki.






No i może jeszcze niebo, ale jak to zimą, przez większość czasu niebo jest jednolicie szare, żeby nie powiedzieć nijakie, no ale czasem się tam coś zadzieje.






No i wspominałem, że jest tam dużo zmrożonego piasku o tej porze roku?






W następnym poście też będzie piasek, ale w kolorze.