Tym razem zamiast studia sesja odbyła się przy domowym ognisku. Znaczy u mnie na chacie.
No i nie zapominajmy o 5 uczestniku sesji.
Bender był bardzo zainteresowany całym wydarzeniem.
A działo się.
Aż miło patrzeć, jak te dwie wizażystki się uwijają.
A Sandra cierpliwie wszystko znosiła.
Ciężko takie jakieś bzdury wymyślać do każdego zdjęcia.
W końcu jestem fotografem, nie pisarzem.
Paru rzeczy na fotkach nie widać (no widać, choć trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć). Ale można powiedzieć, że bawiliśmy się całkiem nieźle.
No noooo;) Widzę, że się ruszyło i to mocno^^
OdpowiedzUsuń