środa, 4 stycznia 2012

KWK Kleofas, czyli drKaczmar strikes again

No i zrobiłem sobie przerwę.  Big łup, wanna fight about it?

Ci, którzy myśleli, że tu już się nic nie pojawi, no cóż, chyba nie czytali bloga od początku czy coś. Wtedy były dwa lata przerwy, a teraz tylko pół roku.

No ale tak sobie gadam, jakby nie wiadomo co, a tu dopiero kilka nowych fotek. I do tego takich sobie. Ale miejscówka fajna.

Wybrałem się do opuszczonej kopalni węgla Kleofas, znaczy tego, co z niej pozostało.






Całe ustrojstwo widać, jak się wjeżdża pociągiem do Katowic. I za każdym razem, gdy tam przejeżdżałem, chciałem wysiąść z pociągu i iść pozwiedzać. No i w końcu wybrałem się z wiernym kompaktem w dłoni na krajoznawczą wycieczkę.






Myślałem, że ochrona mnie stamtąd wywali, bo niby oczywiście nie wolno tam wchodzić.






Ale okazało się, że nie jestem sam na terenie przybytku. Spotkałem kilka ekip dzielnie rozmontowujących pozostałości kopalni.






Ochrona gdzieś tam się pałętała, ale chyba na pokaz tylko, bo nikogo nie wywalono.






Dzięki temu mogłem w kilka godzin zwiedzić prawie wszystkie budynki.






It was sooo much fun!!!






Na posta wybrałem tylko ulubione fotki, jak kotś chce Kleofasa pooglądać, to tu jest reszta z tej wycieczki.






A tu fota dla tych, co mnie dawno nie widzieli. Doktor żyje i ma się dobrze.






Niebawem pojawi się znowu jakiś post. A co tam, jest trochę pomysłów, nowy rok, nowe możliwości... a może znowu przerwę zrobię.  Się zobaczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz