Tak się wahałem, czy wrzucić te fotki na bloga, a może nie wrzucić, ale pomyślałem sobie: a co tam.
Generalnie te portrety mi się bardzo podobają, ale nie jestem obiektywny (o ile można być co do swoich fotek jakoś obiektywnym, to w tym konkretnym przypadku jest już bardzo trudno). Nie wiem, na ile te obrazki są dobre po prostu jako zdjęcia. Stąd też moje wahania. A sami se oceńcie.
Tak w temacie światła, to kiedyś gdzieś wyczytałem, że zachmurzone niebo to najlepsze naturalne (zastane) światło do portretów. Teraz wiem, że to tylko load of bull (bo to górne światło i daje brzydkie, choć miękkie cienie pod oczami i nosem, więc żeby jakoś wyglądało trzeba blendą poświecić, i to już nie jest do końca naturalne). Najlepsze światło do portretów do otwarty cień ( z angielska ładnie się to nazywa open shade). Generalnie trzeba trochę poszukać, żeby był dobry ten open shade, znaczy taki, który daje ładne światło, ale jak już się znajdzie, to mili państwo, rewelacja. I taki też mam na balkonie w słoneczny dzień, przynajmniej tak mi się wydaje, i w takich właśnie warunkach powstały dzisiejsze fotki.
Tyle na dziś, co dalej się zobaczy. Rzekłem.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz