Dziś wybrałem się focić to co niewidzialne. Poważnie mówię, wrzuciłem na obiektyw filtr, który odcina całe światło widzialne, a przepuszcza tylko światło podczerwone (infrared, stąd tytuł posta), które jest normalnie niewidzialne dla oka.
Oto co udało mi się na osiedlu uwiecznić.
Dzięki podczerwieni zdjęcia nabierają lekko surrealistycznego charakteru.
Konstrukcja aparatu wymusza (filtr na matrycy blokujący cześć światła podczerwonego) użycie długich czasów naświetlania. Dzięki temu chmurki ładnie się rozmazują, tworząc malownicze smugi.
Dziś nie był najlepszy dzień na infrared, ale rezultaty są na tyle ciekawe, że postanowiłem się nimi podzielić.
Ale sama opcja fotografowania w podczerwieni jest niesamowita, niebawem więcej fotek w tym klimacie w lepszych warunkach oświetleniowych.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz