Kilka osób pytało mnie jak to robię, że moje zdjęcia są tak kolorowe. Często zakładając, że coś tu muszę ściemniać.
Postanowiłem więc zdradzić sekret koloru na zdjęciach: odpowiednia pora dnia.
Generalnie cała fotografia sprowadza się do bycia we właściwym miejscu, we właściwym czasie i sfotografowaniu właściwej rzeczy we właściwy sposób. To aż takie proste!!!
Dziś skupimy się na czasie, z angielskiego ładnie nazywającego się timingiem.
Aby pokazać o co mi chodzi, wykonałem kilka ujęć tego, co codziennie widzę przez okno.
Powyższa fotka jest nieciekawa na masę. Taki widok mam przez 90% czasu.
Ale wystarczy, że wyjdzie słońce, a robi się już trochę ciekawiej.
No ale to też jakoś rewelacyjne nie jest jeśli chodzi o kolory, są takie zwyczajne.
To zobaczmy co wyjdzie podczas mglistej nocy.
I co powiecie na ogniste niebo? Ja jestem na tak. Takie coś można zobaczyć może przez 0,5% czasu za oknem, jeśli nie rzadziej.
Ale jedźmy dalej. Powiedzmy, że słońce niedawno zaszło, a wiatr gna po niebie puszyste chmurki. No to mamy coś na kształt następnego zdjęcia.
No już jest nieźle. A na koniec moje ulubione jak dotychczas z serii drzewa za oknem. Też tuż po zachodzie, ale niebo prawie bezchmurne.
Myślę, że pokazałem o co chodzi tymi fotkami, timing jest bardzo ważny jeśli chce się mieć ciekawe kolory na zdjęciach. A reszta to już zupełnie inna bajka...